Rejestracja
Dodaj ogłoszenie

Ogłoszenie

Roni - wiem, że miałem na Ciebie czekać... Przepraszam.

Cena: 0.00 PLN

Podziel się:

Wyślij wiadomość do firmy: zostanie ona dostarczona pod adres email firmy.

Captcha

Województwo: wielkopolskie
Osoba: Kaja
Email: kajeczka@onet.eu
   
dodano: 2016.03.19
ważne do: 2099.06.28
wyświetleń: 1038

Szczegóły oferty:

Roni - wiem, że miałem na Ciebie czekać... Przepraszam.

 

"Mieszkałem" ponad 2 tygodnie w Poznaniu przy ruchliwej trasie nr 11 ul. Katowickiej. Jak się tam znalazłem możecie się domyślać. Jechałem z moim Panem na wycieczkę. Pewnego wieczoru, kiedy zaczęło się ściemniać, siedziałem na tylnym siedzeniu auta. Nagle mój Pan się zatrzymał, otworzył drzwi, wystawił mnie i dał komendę "czekaj" i odjechał w siną dal. Patrzyłem jak samochód znika mi na horyzoncie. Chyba się bałem. Nic mi nie zostawił, ani jedzenia ani wody. Myślałem, że na chwilę. Że zaraz wróci. 

Samochody pędzące mijały mnie jak szalone. Światła mnie oślepiały. Nic nie widziałem. Dlaczego mnie tu zostawiłeś? Przecież tak łatwo tu mnie zabić. Bałem się koszmarnie. Czekałem ponad dwa tygodnie. Obcy ludzie mnie widzieli. Czułem to na plecach. Ale nie podchodziłem do nich, bałem się. No i czekałem. Aż wróci po mnie mój Pan. 

Nie wrócił.... Z dnia na dzień byłem coraz słabszy. Ludzie próbowali podchodzić, ale byłem czujny nie chciałem, żeby znowu spotkało mnie coś złego - bałem się ich jak ognia. Byłem tak strasznie głodny. Setki kleszczy powbijanych w moje ciało powodowało ból i chorobę skóry. 

Kilka dni temu pojawiły się dwie miski woda, jak ja dawno nie piłem! Druga miska pełna pachnącego mięsa, zjadłem wszystko, bo nie wiedziałem kiedy znowu znajdę coś do jedzenia, ale jedzenie było trzy razy dziennie i już wiedziałem, że zawsze tam będzie przychodziłem jadłem i piłem. Dziękuję. Dzisiaj jednak było jakoś inaczej. O stałej porze nie było jedzenia. ale... jednak przyjechały znowu, nałożyły jedzenie i nie odjechały, stały tam i stały i tak mijały godziny. Słońce paliło niemiłosiernie, wiedziałem że jest woda w misce, ale bardzo się bałem, niech już jadą. Jestem taki spragniony. Nagle słyszę ktoś zbliża się do mnie od tyłu. Uciekać szybko tylko gdzie? Tam są one a tu idzie jakiś człowiek W końcu odchodzę i zjadam jedzenie. Dziwnie się czuję, kręci mi się w głowie. POŁOŻYŁEM SIĘ, ZAMKNĄŁEM OCZY I CHCIAŁEM UMRZEĆ! Oni jednak nie odeszli. Nakryli mnie kocem założyli smycz. Już po mnie. Mój Pan mnie nigdy nie znajdzie. On na pewno by po mnie wrócił. Chyba mnie nie skrzywdzą, boję się jednak ruszyć! Wsadzają do samochodu, jest cicho i spokojnie, ale ja i tak się boję. Gdzie mnie wiozą? Jedziemy jakiś czas. One tylko patrzą na mnie. I jakoś tak dziwnie. Płaczą, rozczulają się. Dojechaliśmy gdzieś. Nie chciałem wysiąść. Znów się bałem, jakoś dziwnie w głowie mi się kręci. A oni stoją nade mną. Zanieśli mnie na moim kocu do budynku zwanego kliniką. Zasnąłem. Tylko co mój Pan zrobi kiedy po mnie przyjedzie, a mnie tam nie będzie? Nie dotrzymałem słowa. Nie czekałem na niego. A On mnie na pewno będzie szukał. Mimo, że od ponad 2 tygodni nie przyjechał do mnie ani razu. 

Przepraszam. 

 

Wierny Pies

 

/Roni szuka wspaniałego domu z ogrodem, z ciepłą i dużą budą - takie warunki ma teraz w hoteliku i w takich czuje się najbezpieczniej. Roni jest bojaźliwym psem pomimo swojej postury :) Szuka domu, gdzie nowi opiekunowie dadzą mu przestrzeń, gdzie będzie się otwierał, zaufa i pokocha całym swoim serduszkiem.

 

Nr kontaktowe   531 604 816 - ania

510 926 771 - karolina

Reklama